Dostosuj preferencje dotyczące zgody

Używamy plików cookie, aby pomóc użytkownikom w sprawnej nawigacji i wykonywaniu określonych funkcji. Szczegółowe informacje na temat wszystkich plików cookie odpowiadających poszczególnym kategoriom zgody znajdują się poniżej.

Pliki cookie sklasyfikowane jako „niezbędne” są przechowywane w przeglądarce użytkownika, ponieważ są niezbędne do włączenia podstawowych funkcji witryny.... 

Zawsze aktywne

Niezbędne pliki cookie mają kluczowe znaczenie dla podstawowych funkcji witryny i witryna nie będzie działać w zamierzony sposób bez nich. Te pliki cookie nie przechowują żadnych danych umożliwiających identyfikację osoby.

Brak plików cookie do wyświetlenia.

Funkcjonalne pliki cookie pomagają wykonywać pewne funkcje, takie jak udostępnianie zawartości witryny na platformach mediów społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcje stron trzecich.

Brak plików cookie do wyświetlenia.

Analityczne pliki cookie służą do zrozumienia, w jaki sposób użytkownicy wchodzą w interakcję z witryną. Te pliki cookie pomagają dostarczać informacje o metrykach liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.

Brak plików cookie do wyświetlenia.

Wydajnościowe pliki cookie służą do zrozumienia i analizy kluczowych wskaźników wydajności witryny, co pomaga zapewnić lepsze wrażenia użytkownika dla odwiedzających.

Brak plików cookie do wyświetlenia.

Reklamowe pliki cookie służą do dostarczania użytkownikom spersonalizowanych reklam w oparciu o strony, które odwiedzili wcześniej, oraz do analizowania skuteczności kampanii reklamowej.

Brak plików cookie do wyświetlenia.

W Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym

Przez niespełna 2 tygodnie byłem pacjentem Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego w szpitalu Pro-Medica w Ełku. Ten niespełna dwutygodniowy pobyt na ZOL-u ciągnął się w nieskończoność. Do dziś, bez sprawdzenia w dokumentach, wydaje mi się, że tam byłem co najmniej miesiąc. Tylko 2 tygodnie i aż 2 tygodnie. Czy tam kiedyś wrócę? To jest złe pytanie. Poprawne pytanie, to kiedy tam wrócę, gdyż to jest pewne, że tam wrócę. Dopóki starczy sił mamie, by pomóc siostrze w opiece nade mną, będę w domu. Później – czeka mnie poczekalnia.

Chcę tu opisać, jak wyglądał mój pobyt w takim ośrodku.

Nie ważne czy taki ośrodek nazywa się zakład opiekuńczo-leczniczy, czy zakład opieki paliatywnej czy też inaczej – pełnią tę sama rolę. W tym ośrodkach dożywają swoich ostatnich dni ludzie chorzy i starzy.

Dzień zaczyna się około godziny 5 – pielęgniarki i opiekunki zaczynają mierzyć temperaturę i saturację, odsysają pacjentów z tracheotomią oraz przewracają pacjentów i wykonują niezbędną toaletę.

Pacjentów na ZOL-u było ponad 50-ciu a pielęgniarek i opiekunek na nocnym dyżurze tylko 3. O godzinie 7 następowała zmiana. Na dziennej zmianie pielęgniarek i opiekunek było 2 razy więcej plus pielęgniarka oddziałowa.

Posiłki były 3 – śniadanie, obiad, kolacja. Moim zdaniem posiłki były smaczne.

Pacjentów, którzy nie mogli samodzielnie jeść – personel karmił, natomiast pacjentom z odżywianiem dojelitowym podpinano specjalne mieszanki pokarmowe.

Po godzinie 9 był obchód lekarza opiekującego się pacjentami na oddziale. Pacjentów przewracano i odsysano co 2 godziny.
A więc pielęgniarki i opiekunki były zajęte właściwie przez cały czas – przewrócenie, odessanie oraz wykonanie niezbędnej toalety ponad 50 pacjentów zajmuje trochę czasu. Te zabiegi pielęgnacyjne są wykonywane także w nocy z tą samą częstotliwością.

Przez czas między tymi zabiegami pacjenci przytomni pozostają sami – ze swoimi myślami. Ja leżałem na sali 3-osobowej. Moi współtowarzysze niedoli byli nieprzytomni.

Co dziennie przez otwarte drzwi widziałem wózki z szarymi pudłami, w których przewożono tych, którzy zakończyli swoją drogę na tym padole. Zapewne każdy z przytomnych pacjentów – w tym momencie – zastanawiał się – kiedy i jego powiozą tym wózkiem.

Świadomość oczekiwania na ostateczny koniec, poczucie odrzucenia i porzucenia przez najbliższych – to są m.in. przyczyny apatii, depresji, poczucia bezsensu dalszego życia. W efekcie śmierć zbiera obfite żniwo wśród pacjentów takich ośrodków.

Nie zła opieka, a właśnie zły stan psychiczny pacjentów jest jedną z przyczyn wysokiej umieralności pacjentów. Trudo sobie wyobrazić, jakie to jest przygnębiające, tak leżeć i nie móc z nikim porozmawiać. Jakie to jest przygnębiające, tak leżeć i patrzeć tępym wzrokiem w sufit.

20 grudnia wróciłem do domu.